Moje przepisy

niedziela, 12 czerwca 2016

Nasi wciągnęli ajrisz, a my danisz :) - Ciastka danisze z rabarbarem



Kiedy byłam dzieckiem, mówiłam jak dziecko, czułam jak dziecko, myślałam jak dziecko. A przede wszystkim miałam niespożyte zasoby energii jak dziecko. Teraz baterie słoneczne, którymi kiedyś sama się napędzałam wykorzystują moi synowie. Za to ja stwierdzam stanowczo, że nieprawdą jest jakoby rok za rokiem góry pod wpływem procesu wietrzenia traciły na wielkości. Wcale nie. Kiedy w czasach podstawówki wchodziłam z naszą grupą szkolnego koła PTTK na Waligórę, najwyższy szczyt  wałbrzyskich Gór Kamiennych, był on na pewno niższy, chyba o połowę, no, może jedną trzecią. Byliśmy tam niedawno rodzinnie i udało mi się podczas tego wypadu zasłużyć na ksywkę "Miss Zadyszka". Wilek został co prawda "Panem Ławeczką", ale prawda jest taka, że jemu powłóczące nogi, kiedy zbliżały się do czegoś dla niego atrakcyjnego, (czyt. ławeczka) zamieniały się nagle w turbo rakiety. I pomyśleć, że to mimo mojego wędrowania trzy razy w tygodniu. Godzina kijkowania po płaskim, to wyraźnie za mało na poprawę kondycji. Tak czy inaczej lubię te nasze  wyprawy. Zawsze będąc na takich wyjazdach cieszymy się nimi i obiecujemy sobie, że będziemy łazikować po górach częściej, szczególnie, że od domu do wybranych gór mamy godzinę, dwie jazdy. Jadąc na wycieczki przygotowuję zawsze prowiant. Wybory są różne, deserowo mogą to być danisze, pyszne listkujące ciastka drożdżowe, można je dowolnie nadziewać. Ciasto można przygotować nawet kilka dni wcześniej, tu jest przepis na ciasto duńskie  , na które potrzeba

350 g mąki pszennej 
15 g drożdży świeżych (lub 7 suchych)
1 łyżeczka soli
25 g drobnego cukru
250 g zimnego masła
60 ml ciepłej wody
125 ml mleka
1 jajko

Z tej ilości składników przygotowuję 8 dużych składanych ciastek i 2 placuszki, które lepiej podzielić, czyli kolejne 6 lub 8 porcji.



Ciasto można przechować albo już całkowicie gotowe jako płat w folii przez 4 dni albo przed wałkowaniem.
Kiedy planujemy już dokonać ostatniego aktu jakim będzie nadziewanie i pieczenie wyjmujemy je z lodówki i przystępujemy do szykowania nadzienia.
Już ostatni chyba czas na korzystanie z rabarbaru. U nas w daniszach w dwóch wersjach.


Kilka lasek pociętych na pół centymetra, dosłodzone kilkoma łyżkami cukru, cukrem wanilinowym i troszkę cynamonu. Mieszam, odstawiam, aby cukier z sokiem oblepił rabarbar słodkim syropem, a ja robię drugie wypełnienie
- orzechy włoskie drobno siekam,
- mieszam z łyżką miodu i
- kwaśną śmietaną, jeszcze kilka kropli soku z cytryny


Ciasto po około godzinie poza lodówką rozkładam na oprószonym mąką blacie, jeśli trzeba jeszcze trochę wałkuję, tak na pół centymetra.


Część ciastek będzie mieć postać podobną do ciastek z sieci z wielkim M. Kroję czworoboki, takie 15 na 20 kilka centymetrów, na jednej połowie nacinam kilka linii,
na drugą kładę sporo słodzonego rabarbaru, sklejam roztrzepanym jajkiem dociskając dokładnie, najlepiej przy pomocy drewnianej łyżki. Przekładam na blaszkę posmarowaną masłem lub papier do pieczenia.


Większe około 20 na 30 centymetrów nacinam trochę choinkowo, nakładam masę orzechową i na nią rabarbar, składam dosyć luźno podklejając roztrzepanym jajkiem


Odkładam na blaszkę. Przykrywam gotowe blaszki ściereczką na pół godziny. Rozgrzewam piekarnik do 180 stopni, bezpośrednio przed pieczeniem smaruję ciastka jajkiem, większe posypuję krojonymi orzechami.


Obie blaszki piekę równocześnie, bez nawiewu, 10 minut i znowu dziesięć zmieniając blaszki miejscami, górną na dół i odwrotnie.


Danisze są po prostu boskie lekko ciepłe, cudowne, jak pierwsze w historii zwycięstwo polskiej reprezentacji na Euro.


To chyba jedne z najlepszych ciastek, jakie robię. W sumie danisze są świetne także dlatego, że takie ciasto można sobie nadziewać czymkolwiek i zawijać na różne sposoby,
a efekt murowany.


Smacznego!

#danisze #zrabarbarem #ciastoduńskieprzepis #itbmtt




poniedziałek, 6 czerwca 2016

Wiosenna młoda kapustka alla bigos


Nie samymi deserami człowiek żyje. Wiadomo, że na słodkości nie powinno się decydować codziennie, natomiast dobre danie obiadowe, na dodatek przygotowane w miarę prosto i szybko jest prawdziwym skarbem dla rodziny. Szczególnie kiedy są w niej dzieci i wskazanym jest nauczenie ich jedzenia warzyw, w różnej postaci. U nas do czasu przedszkola młodszego wszyscy tak samo chętnie jedli wszystkie prawie warzywa i owoce. Niestety po kilku tygodniach w przedszkolu młody zaczął narzekać na niektóre dania, zwłaszcza warzywne. Mogę czasem pójść na jakieś ustępstwa, ale najczęściej jestem wredną matką i nie pozwalam mu omijać całkowicie czegokolwiek, co już na jego talerzu się znajduje. Musi przynajmniej skosztować, robię tak, bo przekonałam się, że z czasem  coraz bardziej akceptuje zieleninę na talerzu. Zresztą częściej jednak zjada prawie wszystko. Nawet marudzenie nie  trwa specjalnie niedługo. Myślę, że warto próbować.
Kiedy nadchodzą początki lata i pojawiają się coraz nowsze i wyczekane owoce i warzywa, kuchnia robi się tak przyjemnie świeżo zielona, czerwona, wielobarwna. Jak tu się nie cieszyć?
Młoda kapusta pasuje nam wszystkim, więc nie mogło jej zabraknąć w wiosennym menu. Kapustę jedli już starożytni, jest zdrowa nie tylko z powodu zawartości witamin i mikroelementów, ma też pozytywny wpływ na układ trawienny. Starożytni żuli liście kapusty przed ucztami  w przekonaniu, że ułatwia radzenie sobie z alkoholem. Może stąd ta popularność bigosu na dawnych weselach? :) Oczywiście jak wiadomo najlepiej jeść surowe warzywa, ale i na ciepło są także wystarczająco wartościowe. 

Oto  wersja obiadowa naszej młodej kapustki, taki rodzaj szybkiego bigosiku.

Potrzeba:
- 1 główkę młodej kapusty
- 3 laski dobrej kiełbasy śląskiej
- 1 laska pikantnie doprawionej kiełbasy podsuszanej
- 1 duża cebula
- pęczek natki pietruszki
- duża łyżka kwaśnej śmietany
- liść laurowy, ziele angielskie i kilka ziaren czarnego pieprzu
- pół łyżeczki kminku
- sól, pieprz


Na kostkę kroję cebulkę i obie kiełbasy


Najpierw w rozgrzanym naczyniu umieszczam mięso, po chwili, kiedy lekko zacznie się wytapiać z niego tłuszcz dodaję cebulkę. Mieszając od czasu do czasu zostawiam na niewielkim ogniu.


W tym czasie kroję oczyszczoną, pozbawioną głębia kapustę na drobne paski lub inaczej.


Dodaję do kiełbasy i szklistej już cebuli, podlewam ledwie połową szklanki wody.


Dodaję liść, ziele i pieprz oraz kminek.


Mieszam delikatnie, kapusta powoli zmniejsza swą objętość i wkrótce lekko pokipuje, można teraz ją przykryć i udusić do miękkości.


Wystarczy na to około 15 minut.


Teraz dodaję śmietanę, mieszam i dosmaczam po zagotowaniu solą i pieprzem. W innej wersji można zamiast śmietany dodać trochę pasty pomidorowej.


Już po wyłączeniu kapusty dodaję całkiem sporo posiekanej pietruszki.


Idealne uzupełnienie bigosiku stanowią młode ziemniaki ze świeżym koperkiem.


Łatwo, zdrowo i po polsku. Mniam, mniam


#młodakapusta #bigoszmlodejkapusty #obiad #itbmtt

czwartek, 2 czerwca 2016

Rabarbar tu, rabarbar tam, jakżeż mu oprzeć się mam - torcik rabarbarowy



Wiem, wiem, częstochowskie rymy bez polotu. Robienie kwaśnych min w pełni uzasadnione. Szczególnie w sprawie rabarbaru. Cudownie kwaśne warzywko wręcz prosi się by podjadać go w towarzystwie słodkości. Pamiętam kawałki zjadane po zanurzeniu w miseczce cukru. Takie chrupiące wykręcające twarz kwasiury, brr, pycha! Właśnie tak smakuje dzieciństwo, przynajmniej kiedyś smakowało. Bardzo lubię wypieki z rabarbarem i ucieszyłam się bardzo, kiedy zasmakowali w nich także moi mężczyźni. O starszego się nie bałam, zawsze woli ciasta o lekko kwaskowych smaczkach, jedyny tort, jaki zjada w całości i prosi o dokładkę, to tort jabłkowy, zupełnie nie mdły, kwaskowy. Taki też jest torcik rabarbarowy, który dzisiaj proponuję. Przepis jest trochę mój, trochę sięgam do starego zeszytu "Ciasta domowe", według tamtejszego przepisu przygotowałam krążki niby biszkoptowe, krem powstał o tak, bo jakoś musiał. Ale połączenie jest zacne. Róbcie póki jeszcze rabarbar jest! Dzisiejsza propozycja nie jest najprostsza, ale warto!

Na początek trzeba przygotować mus rabarbarowy:
- 600g oczyszczonego, nieobieranego rabarbaru
- 5-6 łyżek cukru
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- szklanka śmietanki 30% schłodzonej


Drobno kroję rabarbar, zasypuję cukrem, dodaję pół szklanki wody i na średnim ogniu dość powoli duszę do rozpadnięcia rabarbaru. Mieszam od czasu do czasu.


Trwa to różnie, u mnie zamknęło się  w 20 kilku minutach.


Dodaję cynamon, mieszam, warto skosztować, być może uznacie, że warto jeszcze lekko dosłodzić mus, ale nie przesadzajcie, musi być dość kwaśny, ciasto będzie słodkie. Odstawiam do całkowitego wystudzenia.


Śmietanę ubijam na sztywno na najwyższych obrotach. Bez dodawania czegokolwiek. Następnie łączę z wystudzonym musem, ale najlepiej zrobić to już po wypieczeniu wszystkich części ciasta.

Na ciasto trzeba:
- 100g mąki pszennej
- 100g mąki kukurydzianej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 200g cukru
- 1 cukier waniliowy
- 4 jajka
- 200g masła lub margaryny


Mąki łączę z proszkiem.


Masło w temperaturze pokojowej rozbijam robotem na piankę


stopniowo dodając cukier,


następnie po kolei dodaję po jajku i ubijam do uzyskania gładkiej masy


Nie powinno być widocznych mocno ziaren cukru


na masę przesiewam obie mąki i proszek


delikatnie mieszam do połączenia


dzielę ciasto na 5 w miarę równych części


Tortownicę 28cm smaruję masłem, głównie dno, bok ledwie na centymetr. Ciasto wykładam przy użyciu szpatułki na środek i delikatnie, powoli rozprowadzam tak, by wypełnić cały okrąg denka.


Wkładam do piekarnika GORĄCEGO 180st. i piekę 10-12 minut na złoty kolor.


Od razu delikatnie zdejmuję upieczony na kratkę do ostudzenia, pomagam sobie długim płaskim nożem. Krążki są gorące i wówczas miękkie, szybko zrobią się, łapiąc chłód, podobne do dużego, kruchego herbatnika.


W ten sposób po kolei piekę wszystkie 5. Wystudzone przekładam przygotowanym kremem rabarbarowym. Leciutko dociskam wszystkie jeden po drugim.


Ostatni, wierzchni pozostaje bez kremu. Można go ozdobić w dowolny sposób.


Polewą lub zwyczajnie posypując cukrem pudrem, ja tak zrobiłam.


Ozdobę stanowią wzorki cynamonowe, mogą też być ze słodkiego kakao.


Teraz torcik ląduje w lodówce, najlepiej na kilka godzin.


Po tym czasie ciasto ponownie zmięknie dzięki musowi, kroi się idealnie.


Jestem bardzo zadowolona z finalnego smaku torciku. Pyszny wyszedł!!


A okazja była, świętowaliśmy nim urodziny mego Taty. Szkoda, że niemożliwe jest, by go z nami zjadł. Na pewno prosiłby o dokładkę. Jak wszyscy :)


Smacznego!


#torcikrabarbarowy #rabarbar #ciastozrabarbarem #itbmtt