Moje przepisy

niedziela, 13 sierpnia 2023

Kruche z rabarbarem i kokosową kruszonką

 



Czy lubicie rabarbar? Gdybym sama otrzymała takie pytanie, musiałabym pomyśleć. 
I wspomniałabym w końcu dzieciństwo i laski świeżego, ledwo przeniesionego z ogrodu rabarbaru, które wykrzywiały nam nasze dziecięce buzie, ale maczane w cukrze zamieniały się  w smakołyk. Dobry jak życie, słodkie i kwaśne równocześnie. Zatem moja odpowiedź brzmiałaby: Tak, lubię  rabarbar. Co więcej lubię możliwości, jakie daje. Można zamknąć go w racuszkach drożdżowych, w wykwintnych  tortach, jak choćby ten, można użyć go do drożdżówek czy kompotu w letni dzień. Dziś mam przepis na kruchy placek z kokosową kruszonką, pod którą zmieści się mnóstwo kosteczek rabarbarowych.

Oto składniki:
Na ciasto
* 340g mąki krupczatki 
* 2 jajka 
* 160g cukru pudru 
* 250g masła 
* 1 kopiasta  łyżeczka proszku do pieczenia 
* 1 cukier waniliowy 
* 2 łyżki gęstej śmietany 
* 0.7 do 1kg rabarbarowy
Na kruszonkę
* 60g mąki 
* 2/3 szklanki wiórków kokosowych
* 120g masła
* 80g cukru pudru 
Plus puder do posypania gotowego ciasta. 



Zaczynam od utarcia masła z pudrem i cukrem waniliowym na gładki, lekki krem. Używam robota kuchennego.


Następnie po jednym dodaję jajka.


Na wstępie można właściwie połączyć wszystkie składniki kruszonki, posiekać i palcami nadać odpowiednią kruszonkową strukturę. Odłożyć do lodówki. 


Gdy robot już ładnie wyrobi masę, przesiewam na nią mąkę z proszkiem. 


Jeśli jest zbyt trudne do dalszej pracy, trzeba wmieszać śmietanę.


Tak przygotowane ciasto wykładam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Moja ma 25 centymetrów na 30.
 

Rozprowadzam ciasto równo i na nie rozkładam umyty, posiekany na centymetrowe kawałki rabarbar. Nie trzeba to obierać. 


Rozgrzewam wcześniej piekarnik do 180 stopni. Na rabarbar wędruje gruba, kokosowa kruszonka.


Placek piekę około 45 minut. Góra dół, ale bez nawiewu.


I tak, całkiem szybko na stół wjeżdża swojski rabarbar z egzotyczną kokosową pelerynką.


I jeszcze troszkę cukru pudru do oprószenia przed krojeniem i pałaszowaniem. 


Mój mąż najbardziej lubi drożdżówki z rabarbarem, ale kiedy tylko spróbował tego wypieku, od razu stwierdził - pycha! Za rzadko robisz!


Póki jeszcze rabarbar jest w ogrodzie i w ofercie niektórych sklepów, spróbujcie umilić sobie niedzielę tym swojskim ciastem z tropikalną nutką.


Smacznego!





#kruchezrabarbarem #ciastozrabarbarem #rabarbar #rabarbarowezkruszonka #siepanstwoczestuja #ciastonaniedziele #itbmtt



wtorek, 1 sierpnia 2023

Delikatne placki z cukini

 

"Temeo Danaos et dona ferentes" 
(Strzeżcie się Greków i dary niosących)

Kiedy mój młodszy syn zaprotestował słysząc, że kolejny dzień nasz obiad będzie się opierać na cukini, nie wiedzieć czemu, przypomniał mi się powyższy cytat z Eneidy. Myślę, że jedynym wytłumaczeniem mojej refleksji był fakt, że cukinie otrzymaliśmy w prezencie i najwyraźniej młody miał już tego daru po kokardę. 
Wcześniej przygotowałam je faszerowane mięsem, więc jakoś dał radę, ale obiad bez mięsa to dla niego ostatnio wyzwanie. Makro mu się nie zgadza. Dlatego, aby trochę je poprawić, moja dzisiejsza wersja jest z dodatkiem twarogu i sporej liczby jajek. Wszystko po to, aby była to wersja bardziej białkowa. 

Do przygotowania porcji dla 6 osób użyłam:
* 2 sporych cukini
* 5 jajek
* 250g chudego twarogu 
* 140g mąki ziemniaczanej 
* dużej cebuli 
* soli, pieprzu
* oleju do smażenia 


Na początek na średnich oczkach starałam umyte, pozbawione nasion cukinie. Nie obierałam ich, były spore, ale wciąż z młodziutką, delikatną skórką. 


Następnie obficie posoliłam uzyskaną masę i odstawiłam na pół godziny, po czym na sitku odciskałam, żeby usunąć jak najwięcej płynu.


Kolejny krok to połączenie wszystkich składników. 


Oczywiście cebula powinna być drobno pokrojona. Ser można zmielić, ale mi wystarczył efekt po mieszaniu wszystkiego łyżką.


Można jeszcze chwilę odczekać przed smażeniem i znowu odsączać delikatnie łyżką nadmiar wilgoci z powstałego warzywnego ciasta.


Kładłam placki na patelnię rozgrzaną z łyżką oleju. Przy smażeniu pierwszej partii dowiemy się, czy ciasto nie wymaga jeszcze wmieszania dodatkowej łyżki czy dwóch mąki. To zależy od wielkości użytych cukinii. Jeśli dają się odwrócić po uzyskaniu odpowiedniego koloru, to jest w porządku.  


Przewracałam z pomocą płaskiej drewnianej szpatułki i smażyłam na złoty brąz z obu stron. Ogień nie może być za ostry, cukinia jest delikatna, może się łatwo przypalić. 


To jest również powód, dla którego nie można kłaść za grubych warstw ciasta.


Placki są niezwykle delikatne w swej strukturze, bardzo smaczne i po odsączeniu na ręcznikach kuchennych niezbyt tłuste. Moi panowie stwierdzili, że lepsze od ziemniaczanych. Tu zdanie moje jest inne, ale na pewno warto latem je  zrobić, zwłaszcza gdy młode ziemniaki jeszcze nie nadają się na placki tradycyjne.


My spałaszowaliśmy nasze cukiniowe placuszki z gęstą kwaśną śmietaną. Z podanych składników, przy podziale na  6 porcji,  każda ma około 360kcal, a w niej około 14g białka, 28g węglowodanów i 21g tłuszczu. Na takie makro można sobie pozwolić. 
:-) Smacznego! :-) 

#plackizcukini #obiagwegetarianski #letniezywienie #itbmtt



sobota, 7 maja 2022

Ragú bolognese, czyli sos mięsno-pomidorowy do spaghetti


   Ogólnie mówiąc lubię potrawy, które są proste i szybkie w przygotowaniu. Jednak są liczne odstępstwa od tej zasady. Przykładem jest ten mięsno-pomidorowy sos. Różne jego odmiany podawane z makaronem nazywane są w naszym kraju spaghetti bolognese. Często nawet wówczas, gdy rodzaj makaronu nijak spaghetti nie przypomina. Wersja sosu, którą przygotowuję jest bardzo zgodna z wieloma obecnymi na włoskich stronach kulinarnych, a poznałam ją dawno temu za sprawą książki "Potrawy z różnych stron świata". Nie będzie gotowa szybko, ragú bolognese gotowane w prawdziwych włoskich domach wymaga cierpliwości i czasu. 
Ale samego krzątania się po kuchni nie jest jakoś nadmiernie dużo . Ot, przygotowanie składników, potem kontrola od czasu do czasu, coś tam dorzucić, zamieszać. W sumie można mnóstwo innych spraw domowych odfajkować,  podczas gdy sos sobie spokojnie pyrka na kuchni.

A żeby temu dać początek należy przygotować:
- 500g mięsa mielonego (wołowinę albo miks wołowo-wieprzowy) 
- dużą cebulę
- 2 średnie marchewki 
- 10 cm łodygi selera naciowego 
- 3 duże ząbki czosnku 
-  pomidory bez skóry z puszki lub świeże (250g)
- łyżkę pomidorowej pasty
- 500g rosołu (może być z proszku lub kostki)
- 50g czerwonego wina 
- do 100ml mleka
- 2 łyżki oliwy z oliwek 
- sól, pieprz
- oregano, bazylia
Do podania: makaron i parmezan.

Przygotowanie to starcie na grubych oczkach marchewek, posiekanie w drobną kostkę cebuli, selera, jeszcze drobniej czosnku. 
W sporym naczyniu dobrym do duszenia, czyli ze szczelną pokrywą, rozgrzewam oliwę
 i wrzucam cebulę, seler i marchewki. Mieszając doprowadzam do stanu, gdy nabiorą takiego szklistego wyglądu.
Dodaję wtedy mięso. Niestety moi chłopcy wolą mieszane, a najprawdziwiej byłby z samym wołowym. Podsmażam mięso równocześnie łącząc je z warzywami. Gdy nie ma już wyglądu surowego, zalewam do całkowitego przykrycia rosołem i przykrywam. Podsmażanie wymagało silnego ognia, teraz zmniejszam zdecydowanie i zostawiam pod przykryciem na 45 minut. 


W sumie to najczęściej teraz dopiero siekam czosnek, można go sprasować.


Sos od czasu do czasu mieszam, gdy płynu jest za mało podlać pozostałym rosołem. 


Po 45 minutach, a nawet godzinę można tak dusić, dodać pokrojone pomidory i czosnek. Dalej bulgoczący leciutko sos dusić kolejne pół godziny. 


Dodać pastę pomidorową, wmieszać.


Pogotować jeszcze pół godziny i podlać winem


oraz mlekiem.


Tylko krótko zagotować, można podkręcić ogień. Pozostało tylko dodanie ziół i ewentualne dosmaczenie pieprzem i solą. Według upodobań. Sól i pieprz najlepiej dodać, kiedy sos lekko już ostygnie. 


Podawać z makaronem al dente. Można wymieszać całość w dużym naczyniu albo kłaść porcję makaronu, na niego sos i obowiązkowo świeżo tarty parmezan. 


Mi piace molto! Buon appetito!


Ten sos wykorzystuję też przygotowując lasagne. Dorobić tylko trzeba beszamel i warstwami układać płaty makaronu, sos boloński, beszamel i mozzarellę.


Nadaje się do zamrożenia, jest więc także dla osób gotujących dla mniejszych rodzin. U nas z tych składników uzyskuję 6 fajnych porcji.
Polecam gorąco i proszę dajcie znać, czy smakowało. :)

#obiad #kolacja #sosbolonski #ragubolognese #spaghettibolognese #sosdolasani #sosdolasagne #dziecitolubia #itbmtt








piątek, 14 stycznia 2022

Tossed salad, czyli sałatka rzucana.

 


Karnawał trwa. 
Wiecie, że jego nazwa wywodzi się od włoskiego
 il carne = mięso ? Dosłownie mówi o pożegnaniu mięsa, ponieważ w przeszłości w okresie Wielkiego Postu, czyli okresu od Środy Popielcowej do Wielkanocy obowiązywał zakaz spożywania mięsa. A skoro tak długo miało nie pojawiać się na stołach, to jedzono je aż w nadmiarze w karnawale. Zwyczajowo jest to okres od Trzech Króli do Ostatek, ostatniego wtorku przed Wielkim Postem. Karnawał to czas zabawy i biesiadowania. Kiedyś kuligi od dworu do dworu, huczne tańce przez całe tygodnie. Obecnie bez takiego rozmachu i z pewnością z mniejszym obżarstwem, ale mam nadzieję, że udaje się Wam pobawić czasem z przyjaciółmi, pielęgnując tradycję staropolskich zapustów. Na taką okazję proponuję bardzo przyjemną sałatkę na bazie sałaty, ja wybieram głównie rukolę, którą bardzo lubimy, ale kompozycja listków może być inna. 

U nas składniki to:

* 100g rukola 

* 75g młodych listków (szpinak, rukola, buraczki)

* 2 gruszki konferencja 

* ser brie/camembert 100-120g

* suszone pomidory 10szt. z zalewy z ziołami 

* prosciutto crudo 11 plastrów lub inna szynka surowa w cieniutkich plastrach

* 20szt. orzechów włoskich 

I na sosik:

* 5 łyżek oliwy 

* 1 duża łyżka miodu

* 1 łyżka sosu sojowego ciemnego 

* 1 cytryna (sok konkretnie)

* 0.5 łyżeczki pieprzu czarnego 

(* 2 łyżki prosecco :), to wynik naszej domowej  przygody, można całkowicie pominąć)


Całość ma około 2600kcal.


Potrzebna będzie też raczej duża salaterka, duża jeśli chodzi o średnicę, a nie głębokość. Inspiracją do jej przygotowania była sałatka, którą jadłam u przyjaciół i bardzo mi smakowała. Sylwia, dziękuję!


Wykonanie sałatki zacząć można od przygotowania sosu. Wszystkie składniki umieścić w zakręcanym słoiczku. Można dodać łyżkę zalewy z suszonych pomidorów, które będą użyte w sałatce, ewentualnie dodatkową łyżkę wody przegotowanej lub mineralnej.



Sos tworzy się przez energiczne roztrzepywanie 
w zakręconym słoiku. Gotowy odłożyć do tak zwanego "przegryzania". Niech smaki się połączą w harmonijną całość.


W tym czasie obieram gruszki, ale zostawiam ogonek i w całości umieszczam w niedużym, wysokim garnku. Zalewam wodą, tyle by były w całości zanurzone. Wyjmuję na razie gruszki. Dodaję 2/3 goździki i 1 ziele angielskie. Zagotowuję i do kipiącej wody wkładam gruszki, które gotuję do maksymalnie 10 minut. Gruszki powinny nie być zbyt dojrzałe, takie kiepsko będą się kroiły, jako że będą za delikatne. Rozpadną się po prostu.  Wyjmuję za ogonek i odkładam do całkowitego wystudzenia. 



Samo wykonanie sałatki to łatwizna. Na naczynie, w którym będzie podawana, rozsypuję mniej więcej połowę liści. I potem na nie pozostałe składniki, też połowę, a raczej trochę mniej niż połowę.


To dlatego, że wyżej jest troszkę więcej centymetrów salaterki. Zatem rozrzucamy radośnie porwane drobniej plastry szynki, pokrojone w paseczki półcentymetrowe suszone pomidory, kawałeczki sera brie lub camembert, cieniutkie długie paski gruszki, z której usuwam gniada nasienne oraz ogonek, i orzechy posiekane nierównomiernie, kilka po prostu w połówkach. Polewam równomiernie połową sosu.


I powtarzam wszystkie czynności. Najpierw wszystkie liście, a następnie reszta składników. 
Na finał cały sosik.


Prosecco jako element sosu pojawiło się u nas kiedy mąż otwierał obok butelkę, a ta pięknie spryskała nam całą zawartość stołu.


I  już gotowe. U nas Wiedźmin dostałby zamiast grosza jakiś poczęstunek, zatem podrzucilibyśmy mu może takie orzeźwiające, a jednak całkiem sycące danie. Całość ma około 2500kcal. Do jej podawania najlepsze będą szczypce do sałaty. 


"Tossed*" oznacza, że sałatki nie mieszamy, a właśnie tak rozkładamy, rozrzucamy stopniowo wszystkie składniki, tworząc warstwy. Gdybyście korzystali z nieco głębszego półmiska należałoby zrobić warstw więcej, dzieląc proporcjonalnie składniki na ilość warstw.
Polecam gorąco. Sałatka jest bardzo smaczna 
i świetnie się prezentuje. 

#tossedsalad #salatkazrukola #salatkanaprzyjecie #karnawalowasalatka #itbmtt


*"to toss" po angielsku znaczy między innymi rzucać